Warszawiak pierwszy w kinematografii?

0
63

Kino wymyślili bracia Lumière, czyż nie? Każdy o tym słyszał, nawet dziecko w podstawówce na pewno to wie. Mamy jednak dla was niespodziankę: istnieje pewien Polak tak samo zasłużony dla rozwoju kina, ale za to zapomniany. Jego imię to Kazimierz Prószyński.

Kazimierz Prószyński

Kazimierz Prószyński pochodził z rodziny, w której silnie była zakorzeniona miłość do nowinek technicznych, w szczególności fotografii. Dziadek zajmował się nią zawodowo, ojciec lubił hobbystycznie. Kazimierz Prószyński poszedł o krok dalej od nich…

Już od najmłodszych lat Kazimierz lubił uwieczniać świat na zdjęciach. Jednak kiedy w 1880 roku właściciele zakładów fotograficznych zaczęli wyświetlać pierwsze „projekcje” – dość prymitywne wówczas – cała jego uwaga skupiła się właśnie na nich. Przesuwające się jeden za drugim obrazki, które dawały iluzje ruchu, to było jednak za mało dla Kazimierza. On pragnął bardziej prawdziwego ruchu, lepiej utrwalonego, lepiej odtworzonego. I w tym kierunku skierował swój młodzieńczy zapał i umysł.

Z pomocą przyszedł mu ojciec, wysyłając po skończeniu gimnazjum na studia do Liège, gdzie zaczął pracować nad wynalazkami. Pierwszy z nich nie dotyczył jednak kinematografii, ale… pakowania listów.

Dopiero w 1895 roku Kazimierz skonstruował pierwszy „pleograf”, będący urządzeniem łączącym w sobie możliwości wykonywania zdjęć i ich projekcji. Był to projekt znacznie doskonalszy, niż podobny aparat Thomasa Edisona, gdyż w przeciwieństwie do urządzenia zagranicznego kolegi, Warszawiak opracował go tak, by obraz nie migotał. Z jego pomocą też zaczął nagrywać pierwsze filmy, na których znalazła się codzienność Warszawy.

Wkrótce krótkie seanse połączono z wykładami, w których podkreślano, jak wielkie zasługi może mieć pleograf dla rozwoju wielu dziedzin nauki. Organizowane były także seanse rozrywkowe, a Kazimierz wkrótce rozpoczął nagrywanie kilkuminutowych filmów fabularnych. Niestety, wynalazek Polaka, pokazujący rodzimą rzeczywistość, szybko znudził się w kraju. Rodacy spragnieni byli czegoś innego, jak choćby filmów francuskich. Coraz częściej pojawiały się też głosy, że jest to „rozrywka plebejska”, której należy się wstydzić i która prowadzi do demoralizacji.

Kolejne wynalazki

Ze względu na postawy Polaków, Kazimierz Prószyński powrócił do Francji, gdzie odniósł spektakularny sukces. Jego kolejnym wynalazkiem był aeroskop, czyli ówczesna kamera ręczna. Umożliwił realizację nowych nagrań, między innymi przyrodniczych czy reportaży wojennych. Stał się prawdziwie rewolucyjnym wynalazkiem, który z takim powodzeniem wykorzystujemy dziś w każdej chwili.

Nad kolejnymi wynalazkami, takimi jak film dźwiękowy czy książki mówione dla niewidomych, Prószyński pracował przez kolejne lata, nawet w czasie II wojny światowej. Kres jego pracy położyła śmierć w 1945 w Mauthausen.

Najsmutniejsze jest jednak to, jak rodacy o nim zapomnieli. Czyż nie warto przypomnieć jego historii?

Materiał na podstawie artykułu ze strony Kurier Warszawski.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here